Cercedilla – Segowia

Posted by on cze 30, 2013 in Blog, Szlak św. Jakuba

Niedziela, ostatni dzień mojego pierwszego etapu szlakiem świętego Jakuba. Po spokojnej nocy wstałem rano z chęcią kontynuowania drogi. Pomimo bolącego trochę biodra chciałem iść dalej. Już nie czułem odcisków. Więc postanowiłem pochodzić dookoła Segowii i zobaczyć okolice. Segowia, tak jak Toledo położona jest na wzniesieniu, otoczona dwoma rzekami. Ale w przeciwieństwie do tego pierwszego miasta, Segowia otoczona jest pasmem zieleni. Tam można zrobić piesze wycieczki, jak ktoś by kiedyś przyjechał do tego miasta i chciał sobie połazikować. Co mieszkańcy czynią, bo ruch od samego rana, jak w centrum Madrytu.

Wracając do mojej wyprawy. W trzecim dniu wstałem dokładnie razem z budzikiem. Obudziłem się jakieś 30 sekund przed dzwonkiem. Byłem wyspany, gdyż poprzedniego dnia już koło 23 leżałem w łóżku. Schronisko, należy do sieci schronisk młodzieżowych, zarządzanych przez państwo. Bardzo czyste, pokoje dwuosobowe z lazienkami, łóżka wygodne, pomieszczenia dziennego pobytu również niczego sobie. Całość ok. Cena 20 euro ze śniadaniem, które jest obowiązkowe. Na życzenie dzień wcześniej można odebrać je w formie na wynos.

Zazwyczaj nie jadam śniadania o tej porze, więc postanowiłem od razu wyruszyć w drogę i zjeść zawartość plastikowej torebki po drodze. Więc już o 6.30 byłem na szlaku. I tutaj małe zaskoczenie. Zawsze myślałem, ze Hiszpanie należą do osób lubiących sobie postać. Jednak na szlaku od samego rana było już kilka osób, nie byli to pielgrzymi, tylko pasjonaci górskich wycieczek. Oni świeży, wypoczęci, więc wszyscy mnie wyprzedzali. A ja po dwóch dniach marszruty, z pecherzami i doskwierajacym coraz bardziej biodrem pozostawalem w tyle.

Trasa od samego wyjścia ze schroniska wspina się w górę. Tak mniej więcej przez 2 godziny, aż do przełęczy Fuenfria na wysokości 1796 metrów. A potem już z w dół. Po drodze idziemy po drodze rzymskiej wybudowanej przez Rzymian mniej wiecej z I wieku, która łączyła Segowię z Callado Mediano w górach Guadarrama. Droga jest trochę uciążliwa, ale za to bardzo przyjemna. Prowadzi przez cały czas w terenie leśnym. Za przejściem nadal idziemy w lesie przez mniej więcej kolejne dwie godziny. Im bardziej schodzimy w dół, tym coraz rzadszy robi się las, aż dochodzimy do łąk i pastwisk. Od tego momentu w oddali ukazuje się nam katedra w Segowii, która jest naszym punktem odniesienia. Niestety jak już zobaczymy Segowię, to oznacza, że droga będzie szła polami. Na całe szczęście nie było tak gorąco. Przyjemny wiatr górski chłodził silne promienie słoneczne.

Do Segowii dotarłem w miarę szybko. Wydawało mi się, ze miało to był jakies 33 km. Będę musiał ponownie sprawdzić swoje notatki i obliczenia. Dalszy odcinek był może mototonny, ale katedra i cały czas zbliżająca się Segowia, dawała mi poczucie bliskości. Lepiej się czuję jak mam na horyzoncie punkt odniesienia, do którego podążam. Mogę kontrolować ile mi jeszcze zostało, czy jeszcze jest daleko, czy już jestem blisko. Więc w końcu okazało się, ze odcinek z Cercedilla ma jakies 26 km. Od razu sobie pomyślałem, że można zorganizować weekendowy wypad z Madrytu. W piątek wyjazd do Cercedilla, tam nocleg. Następnego dnia wyjście rano, nie musi być to o 6 rano. Można wyjść tak koło 8. Wolnym spacerkiem byśmy doszli do Segowii koło 18-19. Mamy wtedy cały wieczór i jeszcze jeden dzień następny. Wieczorem w niedziele powrót autobusem, pociągiem lub innym środkiem lokomocji do Madrytu. Tak aby spokojnie pochodzić sobie po mieście i okolicach. Np. Usiąść sobie pod drzewem z takim widokiem, zdjęcie niżej.

Jeszcze parę słów o noclegu w Segowii. Bardzo miłe schoronisko (hostel). Położony niedaleko od akweduktu. Ma pokoje dwu, trzy i czteroosobowa. Na pierwszym piętrze jest kuchnia z której można skorzystać, jadalnia oraz miejsce na odpoczynek. Łazienki na korytarzu wspólne. Ale nie było problemu z korzystaniem. Na samej górze sala telewizyjna. Młode osoby, które to prowadzą, sa bardzo miłe i uprzejmie. Można dokonać wcześniejszej rezerwacji przez stronę. Właśnie muszę się dopytac, czy jak ktoś przyjdzie i nie będzie miejsca, czy w takim wypadku udostępnią np. miejsce na podłodze w sali telewizyjne. Jako, ze pielgrzym idzie ze swoją matą i śpiworem. Myśle, że nie będzie problemu, ale napisze do nich. Wszystko na stronie Duerme Vela Hostel.

Tak oto dotarłem do mety pierwszego etapu. Wnioski na przyszłość.
- conajmniej 2 butelki wody na drogę, chyba, że jesteśmy pewni, iż bedą jakieś miejscowości po drodze i czy czasami nie będziemy przez nie przechodzili w porze siesty, kiedy to mogą być zamknięte, tak miedzy 14 a 17.
- ilość kilometrów dzienna, na początek to tak 20-25 km.,
- jeżeli chcemy zobaczyć miejscowości przy trasie, musimy wcześniej to zorganizować, na trasie nie ma żadnych znaków o pobliskich zabytkach. A ja myślałem, że tak będzie. Informator o szlaku zawiera np. miejscowość La Granja i podaje ilośc dodatkowych kilometrów, tym się zasugerowałem. Tam znajduje się XVIII w. pałac. Po drodze nie było żadnej informacji o tym gdzie należy skręcić. Więc to ważna informacja, jak ktoś będzie chciał zboczyć z trasy, aby się wcześniej przygotował. Ja na pewno będę chciał pare rzeczy po drodze zobaczyć i będę odbijał ze szlaku. Dlatego muszę się dobrze przygotować do dalszej drogi.

To chyba tyle, z tego co mi przyszło do głowy. Oczywiście lista rzeczy opublikowana we wcześniejszym wpisie jest jak najbardziej aktualna. Jeszcze dla podkreślenia, coś do dezynfekcji i plastry na odciski. Buty muszą być bardzo wygodne, bez znaczenia czy są stare, nowy, schodzone, po prostu wygodne. Kijki też są ważne.

To chyba na tyle, w miedzy czasie zapraszam na bloga do informacji o Madrycie, a na szlak wrócimy na jesień.

Buen camino. Dla tych co się wybierają na szlak.

20130630-123803.jpg

20130630-123822.jpg

20130630-123832.jpg