Mówi się, że szlak zaczyna się w domu każdego pielgrzyma – tam, skąd wyruszamy, by dotrzeć do miejsca, gdzie dołączymy do właściwej trasy. Ja swój Camino rozpoczynam w Madrycie, przy kościele świętego Jakuba.
Właśnie siedzę przed kościołem i czekam na otwarcie drzwi, by zdobyć pierwszą pieczątkę w credencialu. Przede mną długa droga – dziś zamierzam przejść około 33 km.
Kościół znajduje się w samym sercu miasta, w starej części Madrytu zwanej Madrytem Habsburgów, niedaleko Pałacu Królewskiego i katedry Almudena. Został wybudowany w XIX wieku w stylu neoklasycznym, zastępując dwa wcześniejsze kościoły wyburzone w czasach panowania Józefa Bonapartego.
Szczerze mówiąc – wolałbym już być w drodze. Będę musiał dowiedzieć się, czy istnieje możliwość wcześniejszego zdobycia pieczątki, tak aby kolejni pielgrzymi mogli wyruszać wcześniej. Startując o 7:00 rano, zyskuje się około 3 godziny marszu w chłodzie, unikając największego upału. Idealnie byłoby dojść do Colmenar Viejo około 14:00, ale przy obecnym planie dotrę tam pewnie między 17:00 a 18:00.
Pogoda dopisuje – póki co jest jeszcze rześko. Rano wyszedłem w bluzie, ale już wylądowała w plecaku. Prognozy zapowiadają temperatury w okolicach 26°C i brak opadów. Biorąc pod uwagę, że większość trasy do Segowii przebiega przez góry, powinno być całkiem znośnie.
Mam nadzieję, że kościół rzeczywiście otworzą o 10:00. Choć znając hiszpański rytm życia, spodziewam się wyruszyć raczej koło 10:30.
Kończę na teraz – chyba ktoś właśnie otwiera drzwi. Czas ruszać! Do zobaczenia na szlaku. Buen Camino!


